BIESZCZADY ZIMĄ
Sanok- Komańcza- Łupków- Duszatyn- Rzepedź- Załuż- Lesko
X Rajd Klubu Turystycznego- 4-10.II.2001
Uczestnicy:

Piotr Mirosław,
Piwowarska Elżbieta,
Guzowski Bartosz,
Natalia Przybysz,
Jacek Kluczyk,
Ewa Frączek,
Tomasz Dryła,
MarcinSoroka ,
Michał Podlaszewski,
Rafał Niedźwiedź

Kadra :

Wojciech Kornet - filozof
Wojciech Girguś - szef klubu

"Pełna galeria z wyprawy"



   Rajd rozpoczęliśmy od długiej, lecz miłej i wesołej podróży pociągiem. Dotarliśmy na miejsce po dziesięciu godzinach jazdy! Zakwaterowanie i krótki spacer po mieście i ferie rozpoczęte.
   Dzień kolejny upłynął pod znakiem nienajlepszej pogody, czym oczywiście wcale się nie zraziliśmy. Poranek przeznaczyliśmy na zwiedzanie miasta i okolicy: miejscowy zamek z niezwykłą wystawą malarstwa Beksińskiego, ikony i sztuka ludowa w cerkwi prawosławnej p.w. Trójcy Świętej, zespół kosciołów i klasztoru Franciszkanów, kościół parafialny p.w. Przemienienia Pańskiego... Po części teoretycznej postanowiliśmy, mimo mało zachęcajšcej pogody, pochodzić nieco po górach. Celem naszym stał się niezbyt stromy i wysoki szczyt o dźwięcznej nazwie "Orli Kamień". Przejście to zapisze się na zawsze w naszej pamięci... Najpierw zaczął siąpić deszcz. Im dalej zaś szliśmy, tym głębsza stawała się warstwa namoczonego deszczem śniegu. Zapadaliśmy się w nim jak w bagnie, lecz zacięcie zdšżaliśmy przed siebie, by zobaczyć piaskowe ostańce i osiągnąć obrany cel. Szczyt został wkrótce "zdobyty". Niesamowitym przeżyciem okazało się jednak zejście z góry.
   Śnieg, pod którym znajdowała się woda, sięgał nam po pas. W pewnym momencie zastanawialiśmy się nawet, czy nie lepiej byłoby iść strumykiem, który teraz wyglądał jak rzeka.. Tak czy siak wszyscy mieli w butach jeziora... Nasz opiekun Wojtuś Kornet jak mama zajał się zgrają zmarzniętych dzieci. I za to mu chwała. Wspólny posiłek, który jest już tradycją klubu i śpiewanie turystycznych piosenek wypełniły nam wieczór. Następnie udaliśmy się do Komańczy. W tle uśpionej jakby wioski poznawaliśmy historie Łemków i Bojków, cerkwi w dolinie Osławy... i czasy najnowsze. Szef klubu napisał kilka listów i uzyskawszy zgodę stosownych władz udaliśmy się do Łupkowa na zwiedzanie ... więzienia. Naprawdę lekcja wychowawcza w terenie. Szef twierdzi, że aby zrozumieć góry należy zawsze wcześniej poznać ludzi i ich historię. To miejsce dla ludzi "Solidarności" ma swoją szczególną wymowę. Po wprowadzeniu stanu wojennego przetrzymywano tu działaczy związku.
   Pozostałe dni spędzone w Komańczy także nie należały do nudnych. Zaprosiliśmy do siebie miejscowego Ukraińca, który barwnie opowiadał nam o czasie wojny, akcji "Wisła", o dzisiejszych stosunkach między dwiema nacjami zamieszkującymi miejscowość. Czas w dzień pożytkowaliśmy na krótkie wyprawy po okolicy gdyż ilość zalegającego śniegu skutecznie ograniczała pole naszego manewru.


[ powrót ]