|
26.09.2003 Pluta Katarzyna Aldona Gumienniak Magda Gajda Magdalena Drop Karolina Gozdur Iga Sarzyńska Marcin Jabłoński Marta Nóżka Agnieszka Kwapiszewska Małgorzta Chłopek Karol Kornet Ewa Grabiecka Agata Makolągwa Lenarczyk Michał Katarzyna Nadolska Katarzyna Duda Sylwia Walczak Maciej Łuszczki Kadra: Sławomir Czapczyński Wojciech Girguś Mimo niepokojącego mrozu na dworze miałam nieodpartą ochotę skierować siebie na rajd do Lasów Kozłowieckich. Szczerze powiedziawszy nie wiedziałam, czego się po nim spodziewać i co ja właściwie tam robię. Zaintrygowana tą pierwszą ,,wyraźną? przygodą (w jeszcze wtedy LIPNEJ szkole) wskoczyłam do autobusu i swój wypad rozpoczęłam od seryjnie wypowiadanego Dzień Dobry do kierowcy.
W czasie drogi do lasu słuchałam o mapach, kompasach i zmartwiłam się tym moim samotnym
pączkiem w plecaku. No bo niby mam kierować się głodem?! Na szczęście o to zadbał już Szef i poprowadził nas po właściwych ścieżkach (leśnych). Widok i zapach lasu baaardzo mnie ożywił i rozweselił. Zaleciało wakacjami!
Pierwsze spojrzenie na mapę, próba orientacji w terenie i już wiem na czym stoję - jesteśmy w
Lasach Kozłowieckich, zupełnie niedaleko od znudzonego gwaru Lublina. On już Tutaj nie dochodzi. Gwarzą tylko ptaki, owady i runo leśne pod stopami. Zakłóciliśmy na 3-godzinną chwilę ten spokój przyrody, bijący z lasu, żeby uspokoić samych siebie. Na leśnych obrzeżach
dopadł nas quiz- rozróżnianie zboża jarego od ozimego. Przydał się czas spędzony na wsi. W połowie przebytej trasy miło było się poznać i posłuchać wzmianek o osobach towarzyszących na rajdzie. Zaskoczyły mnie też niesamowite opowiastki profesora Czapczyńskiego. Chętnie bym posłuchała jeszcze raz o arbuzach (a może melonach?) i pojmaniu przez Arabów.
Wędrowałam ,,wzdłuż mapy?, wydeptując swoją pierwszą cieżkę z "Wszędołazem". Była ona na tyle fascynująca, że do dziś wytrwale dobijam się do członkostwa. Na końcu trasy dane nam było usłyszeć muzykę klubową- piosenki turystyczne i objeść się
wspólnie spaloną (w moim przypadku) kiełbaską. Po jedzeniu kto zaproponował grę w bezwzroczne (z zawiązanymi oczami) poszukiwanie przeciwnika i obkładanie go piankową rurą. Zabawa przednia- nie raz przegięliśmy (tę) pałkę!
Podsumowując, pierwszy rajd z Wszędołazem był kolejnym fragmentem Przygody w moim życiu, bardzo pozytywnym. Uspokoił trochę ten chaos wywołany zmianą szkoły i polepszył jej wizerunek w moich oczach? W obliczu kolejnego wypadu (Poleski Park Narodowy) już rozglądam się za lornetką i zastanawiam się nad kupnem kompasu. Ale dla zabłąkanego pśczka również nie zbraknie miejsca w plecaku.
Kasia Duda |