|
Uczestnicy: Marcin Kuśmierz Bryc Tomasz Goguł Paweł Daniel Radej Maciej Piech Ewelina Jachacz Mikołaj Kosyra Marcelina Gęca Kadra: Mazur Marcin Wojciech Girguś
Naszą klubową wyprawę do Kazimierskiego Parku Krajobrazowego zaczęliśmy od czekania... oczywiście na spóźnialskich. Po dotarciu wszystkich klubowiczów na nasz "zadbany", lubelski dworzec PKS mogliśmy wyruszyć w trasę.
Jechaliśmy równie "zadbanym" autokarem zwanym "ogórkiem". Po 2 godzinach ciągłego pytania Szefa: "daleko jeszcze?" dojechaliśmy na miejsce. Wysiedliśmy
w Puławach a raczej na ich skromnych przedmieściach. Czekało nas
jedyne kilkanaście kilometrów . Pierwszą istotną rzeczą do
uzgodnienia było przydzielenie "klubowych tobołków" tj. gitary,
apteczki itp. Wyruszyliśmy. Idąc podziwialiśmy piękne krajobrazy, a
niewątpliwie było co oglądać...las w poświacie srebrzystej zimy,
bystre potoczki, lessowe wąwozy i duuuuużo błota :). Owo
podziwianie nie obyło się bez
śniegowej bitwy. Niestety byli ranni. W trakcie wędrówki znaleźliśmy
cudowną oazę, gdzie rozpaliliśmy ognisko. Wcześniej niektórzy
klubowicze wyruszyli w las w poszukiwaniu chrustu i tym sposobem
odkryli swoje talenty
posługiwania się siekierą.
Gdy już wszystko było gotowe i zapłonęło
ognisko, nastał czas rozmyślań i refleksji. To jednak nie trwało
długo, bo już po chwili
każdy pochłonięty był jedzeniem wypieczonej kiełbaski z równie
wypieczonš bułką. Dłuższy postój wykorzystaliśmy również na
śpiewanie, rozmowę i zwiedzanie pobliskiej jaskini. Stamtąd
zmęczeni, z poobcieranymi stopami udaliśmy się na powrotny autobus
do Lublina.
Ewelina Jachacz |