SZLAKIEM CERKWI NADBUŻAŃSKICH
Włodawa- Hanna- Jabłeczna- Kodeń- Kostomłoty
VI Rajd Klubu Turystycznego 19.03.1999
Kadra:
Sioma Agnieszka
Wojciech Girguś
Włodzimierz Gierczak


   Wczesna wiosna. Świat budzi się do życia. Czas na kolejny wyjazd, tym razem nad Bug. Rzeczywistość mieszania się religii i kultur. Pogranicze to niesamowite miejsce. Inni ludzie, dziwny dla turysty język i inna rzeczywistość. Tu czas zatrzymał się w miejscu.
   Trasa naszej wycieczki prowadzi do Włodawy. Tu zwiedzamy Muzeum Pojezierza Łęczyńsko - Włodawskiego w którym wyeksponowano duże zbiory judaików - pamiątek po licznej grupie dawnych mieszkańców. Wstępujemy na chwilę do księdza prawosławnego Mikołaja z którym zwiedzamy cerkiew p.w. Narodzenia NMP, a następnie oglądamy kościół o. Paulinów. Małe prowincjonalne miasteczko ale nic na pozór nie wskazuje na bogactwo historii których było świadkiem, szczególnie zaraz po wojnie.
   Z Włodawy jedziemy do Jabłecznej - tu dziwi i zachwyca swoim pięknem prawosławny monastyr. Widzimy go tylko z daleka. Bug wylał i nie można przejechać przez dawne koryto rzeki do klasztoru a zakonnicy przepływają do wsi na zakupy łodzią. Niestety musimy zawrócić. Jedziemy do Kodnia. Tu kolega Włodek Girczak, pseudonim "Świstak" daje popis znajomości architektury, historii, geologii i "wszystkiego co się rusza".
   Zwiedzamy Sanktuarium MB Kodeńskiej i idziemy na miejsce gdzie stał dawniej zamek Sapiechów - właścicieli Kodnia. Nie dziwota że warownię zbudowano właśnie tu. Widok rozlewisk Bugu i ukształtowanie terenu stanowiły miejsce wprost wymarzone by wykorzystać do obrony naturalne ukształtowanie miejsca. Kostomłoty to kolejny punkt naszego wyjazdu. Tu spotykamy się z proboszczem parafii Ojcem Romanem Piętką. Fascynująca opowieść o powstaniu Unii , męczennikach z Pratulina i świecie który za kilkanaście lat zostanie zabity przez hałaśliwą cywilizację Zachodu. Szkoda opuszczać Ojca. Dziwne uczucie. Wszyscy tak ładnie w świecie mówią o ekumenizmie a tu on po prostu ma realne swoje miejsce. Zostało nam jeszcze ognisko by jak zwykle przy dźwiękach gitary podratować nasze żołądki i podsumować nasz dzisiejszy wyjazd.


[ powrót ]